 Wspólne działanie, wspólna świetlana przyszłość.
Witam.
Może to wydać się banalne, śmieszne lub nie potrzebne ale jak wiecie zawsze lubię postawić na swoim nawet jak mi się za to oberwie, bo cokolwiek robię to raczej w słusznej sprawie a nie na pokaz czy dla nieuzasadnionego kaprysu.
Otóż chciałem napisać że złożyłem pozew do Sądu przeciwko administratorowi naszej nieruchomości. Nie trzeba tłumaczyć kto jest administratorem i dla czego pozew zdecydowałem się złożyć. Podobnie przeciwko wspólnocie mieszkaniowej do której mam przyjemność/zaszczyt a może fatalnym zrządzeniem losu należeć z czego nie cieszę się bo nie mam do tego żadnych powodów biorąc pod uwagę wiele lat wspólnej nie zawsze normalnej nie z mojej winy egzystencji.
Nie nastawiam się że proces wygram o ile w ogóle odbędzie się, jednak porażka jeżeli takowa nastąpi nie będzie wynikiem braku moich racji ale jedynie brakiem pieniędzy na bardzo dobrego i skutecznego adwokata. Toteż porażki nie będę traktował w kategorii przegranej a jedynie niskim poziomem Polskiego Sądownictwa i prawodawstwa jak i Polityki społecznej. Gdyż jak wiemy Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej daje nam prawa ale z egzekwowaniem ich jest dużo gorzej szczególnie jak nie ma się pieniędzy. Mimo to zdecydowałem się postawić gdyż to jedyna i słuszna droga do wyegzekwowania normalności w naszej wspólnej nieruchomości i czego od lat brakowało działając na szkodę nie tylko moją ale paradoksalnie nas wszystkich jako członków wspólnoty mieszkaniowej. Liczę i wierzę ( jeszcze), że SĄD nie będzie przeciągał w nieskończoność postępowania oraz że będzie wysoce wnikliwy i wykaże się szczególnym obiektywizmem w badaniu sprawy a tym samym wyda sprawiedliwy i zadowalający mnie wyrok w sprawie.
Czemu to wszystko piszę na forach internetowych o tym co dzieje się w naszej nieruchomości? Odpowiedź jest prosta. Wiem że jak to mówią WŁASNE BRUDY NALEŻY PRAĆ WE WŁASNYCH KĄTACH, ale gdy to pranie nie wychodzi a brudu jest coraz więcej trzeba nieco te kąty przewietrzyć. Jest i drugie dno sprawy i chyba ważniejsze. Kto wie, może gdyby wszystko było jak trzeba i wielu ludzi nie wyrządziło by mi szkody lub krzywd moralnych na przestrzeni lat, nigdy bym nie zwrócił uwagi na to jacy są ludzie dla ludzi, jak wygląda rządzenie Ojczyzną a tym samym naszym rodzinnym miastem oraz jak działają urzędy czy instytucje. Tak jak wielu z Was żyłbym sobie nie zwracając uwagi na to co wokół i egoistycznie podchodząc do życia dziwiąc się że inni mają jakieś problemy czy krzywdy i pewnie do chwili aż ktoś bardzo by mnie rozczarował bo tak to mniej więcej wygląda jak oceniam z obserwacji nie tylko mojego otoczenia. Dziś wiem jak ludzie traktują ludzi, jak nasi cudownie wybrani troszczą się o Ojczyznę i Rodaków, jak wiele trzeba i można by było zrobić gdyby nie czyjaś obojętność, brak odpowiedzialności czy egoizm lub brak odwagi postawienia się przełożonym czy złym lub nie życzliwym ludziom z którymi na co dzień mamy przyjemność mieć do czynienia ( a przynajmniej wielu z nas) i od których często zależy nasz komfort egzystencji, bezpieczeństwo, poczucie sprawiedliwości czy zdrowia a nawet życie.
Jak piszą SYTY GŁODNEGO NIE ZROZUMIE a ja choć nie zawsze należę do tych głodnych to jako najedzony nie chcę i nie umiem bezczynie trwać widząc to całe G…o wokół nawet gdy nie jestem w stanie czegokolwiek zmienić.
Pisze to wszystko z nadzieją, że społeczeństwo miasta Lidzbarka Warmińskiego ocknie się z marazmu i zarówno ja bogaci tak i ci mniej zamożni o ubogich nie wspomnę przestaną narzekać lecz wezmą się wspólnie za ręce i zrobią porządek w tym upadłym moralnie i etycznie mieście. Że skończą się kolesiarskie układy, brak odpowiedzialności i wzajemnej troski o nasze wspólne mienie jak i wszyscy zaczną dbać o siebie nawzajem a nie tylko o własne tyłki. Brzmi jak UTOPIA Lae czy chcemy czy nie jesteśmy uzależnieni wszyscy od siebie nawzajem, przedsiębiorcy od pracowników, sklepikarze od klientów i przedsiębiorców, władza od wyborców, bezpieczeństwo nasze od naszej postawy i działań instytucji i można by tak wymieniać bez końca… czemu więc człowiek człowiekowi szkodę czyni zamiast się wspierać i wspólnie dążyć do normalności.
Każdy z nas może tę normalność szybko zaszczepić nie tylko w sobie ale i w naszym mieście wspólnym działaniem. Działaniem jest nie tylko przestrzeganie praw np. Bożych skoro tak do Kościółków latacie ale i swoją pozytywną postawą zarówno wykonując obowiązki zawodowe jak i wżyciu prywatnym. Działaniem także jest egzekwowanie, żądanie czy uczestniczenie. Jak słyszę że ktoś narzeka na A.B.K. od lat to nie rozumiem czemu nic nie zrobi indywidualnie lub wspólnie z innymi aby to zmienić i wymóc właściwe zachowania się tych wobec których mamy pretensje. Podobnie z władzami, lekarzami , pracodawcami, czy Sądami. Swoim pisaniem chciałem pokazać że można walczyć ( czas pokaże czy skutecznie) z głupotą ludzką, egoizmem, czy bezprawiem ale skuteczniejsze jest gdy walczą wszyscy a nie tylko jednostki.
Wspólnie można więcej więc nie bójcie się pociągać do odpowiedzialności, włodarzy jeżeli macie do nich uzasadnione pretensje, instytucje czy nie uczciwych lub złych ludzi pojawiających się w waszym otoczeniu jak też róbcie wszystko aby takich działań było jak najwięcej i jak najwięcej ludzi działało wspólnie. Tylko w tak sposób może być lepiej i na bardzo długo jednak czy tego wszyscy chcemy i czy jesteśmy w stanie przełamać się aby w końcu żuło się nam wszystkim lepiej a nie tylko wybrańcom na co mamy wpływ wszyscy dzięki demokracji i wolnej woli. Jednostki nic nie osiągną a jeżeli już to będzie to powolna i długa droga, wspólnie będzie szybciej i skuteczniej.
Zatem życzę Wam wszystkim w Nowym Roku aby żyło się Wam lepiej i żebyście mieli więcej odwagi działać i reagować na to co nie właściwe i kary godne a mniej narzekać i oglądać się na innych oraz żeby było w Was mniej egoizmu, ignorancji oraz braku szacunku do drugiego człowieka i Ojczyzny a więcej troski o nasze wspólne dobra i drugiego człowieka. Razem zrobimy więcej osobno tylko się wszyscy męczymy ( nawet czasem ci bogaci) bo zawsze każdy prędzej czy później ponosi skutki swoich zachowań niestety czyniąc wcześniej szkodę i przykrość innym za co też później inni z nawiązką dziękują.
|