 |
 |
|
|
|
|
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Pon Wrz 24, 2007 8:08 pm |
|
|
| Grande |
| Oldboy |
|
| |
| Dołączył: 11 Sie 2007 |
| Posty: 377 |
|
|
|
|
 |
 |
 |
|
JotDe
Wiedziałem, że argument to" zostańcie nauczycielem " padnie. Zostań murarzem też nie będzie łatwo, ale dobrze płacą.
Każdy świadomie wybrał zawód nauczyciela. Prawda? Biorąc głównie pod uwagę plusy tego zawodu ( opisałem już jakie). Niestety okazało się, że są i minusy . Można zmienić zawód na murarza, stolarza., docieplenie budynków. Lepsze pieniądze, można popracować 58-60 godzin tygodniowo. Z wypłatą różnie. Wolny rynek pracy. Jesteś wolnym człowiekiem masz wybór zostań spawaczem. Rzucić w diabły tępe bachory. Widzisz tu się zastanowisz i okaże się, że nic innego nie potrafisz, a szkoła to jest to mimo narzekań..
Tak naprawdę wielu nauczycieli nigdzie nie pracowało ( inna branża) i nie maja porównania jak wygląda praca, jak trzeba zasuwać.
Zdaje się, że wycieczki nie są męczące i do tego płatne? Przy okazji co nieco można zobaczyć.
Trzymam się przykładowego murarza. Też pracę może mieć na wyjeździe, oczy w koło głowy, aby na budowie obca ekipa nie buchnęła drogich narzędzi, musi uważać bo może zginąć.( emerytura 65 lat)
Te bajki jaki jest ciężki zawód nauczyciela to dawno słyszałem. Każda uprzywilejowana grupa narzeka. Zawsze przed kamerę wychodzi stażysta i płacze, że mało zarabia. Ile synku byś chciał dopiero skończyłeś studia. Musisz się wiele nauczyć. Wszyscy uwierzą o jej jak nauczyciele marnie zarabiają. Taka kwota stażysty się przyjmie. Rekompensata w postaci kwartału wolnego wystarczy ( gratis wcześniejsza emerytura) Weź 60 letnia pielęgniarkę ( pójdzie po leki i zapomni podać co komu ile), kelnerkę zanim dojdzie do kuchni zapomni co zamawiał klient. Ludzie normalne to jest ? Dlaczego jedne grupy są uprzywilejowane inne nie ?
Żaden zawód i żadna praca nie jest łatwa i w każdej się uczysz : np .nowych technologii, programu komp., organizowane są kursy szkoleniowe robotę trzeba wziąć do domu, wyjazdy do innych placówek itp. zebrania po godzinach. Nic nowego, robią to nie tylko nauczyciele. tygodniowo 18 h+ dod sprawy (niektóre zajęcia dodatkowe płatne - kółka 2h) 40 h+ dodatkowe płatne tylko delegacje. Jak się podoba. Ani słowa o wakacjach i feriach ?
Ciężko dyskutować bo wszyscy chodzili do szkoły i coś wiedza na ten temat. Ja tu kłamstw nie wypisuję. Nauczyciele niby bystrzy a nie umieją policzyć ile w roku mają wolnego.
Nie mam nic przeciwko nauczycielom którzy w swojej profesji są The Beast. Niestety jest ich coraz mniej. Karta nauczyciela winna. Brak konkurencji i równość. Oceniać i doceniać finansowo tych co maja wyniki.
Nieudaczników na dokształcenie. W prowadzenie testów sprawdzających wiedzę uczniów. Nie zawsze dzieci są winne.
Dlaczego w domu muszę poprawiać zawaloną w szkole robotę i poświęcać swój czas na tłumaczenie dziecku zadań. Mnie na lekcjach nie było ? Nie każdy z rodziców je rozłoży. ( aby było jasne mój syn to nie tłumok wycisnął 5,20 36\40 punktów w teście ). Po zmianie nauczyciela, do matmy nie dotykałem się. na sprawdzianach teraz wycina maxy. Ja widzę różnicę. Takich nauczycieli cenie bo robią swoja robotę no i efekty są. Efekty widać nie trzeba być wizytatorem. Grosza ze swojej kieszeni dorzuciłbym,( fundusz rodziców na dodatki dla dobrego nauczyciela- taka premia co na to CBA ).
Jeśli budujesz dom to wolałbyś mieć kiepskiego trunkowego czy dobrego murarza ? Odpowiedź jest oczywista. W każdym środowisku są czarne owce, niestety w nauczycielstwie robi się ich coraz więcej.
Dla mnie możesz być Zorro Ika. ( hiszp. Lis) |
|
|
|
|
 | Reklama Google |  |
Wysłany: |
|
|
|
|
Wysłany: Wto Wrz 25, 2007 10:08 am |
|
|
|
| Powstanie prywatnych uczelni(płacisz i studiujesz) które wypuszczają z tytułem magazynierów ,nie magistrów .Dyrektor nie patrzy na to kto jaką uczelnie i w jakim trybie (zaocznie ,dziennie ) ukończył.Efekty widać . |
|
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Wto Wrz 25, 2007 11:43 am |
|
|
|
Tadeusz
Czy nie uważasz, że 99% dziewczyn po zdobyciu dyplomu, ich
teściowe chowają je/dyplomy/ za "obraz" i chwalą się przed sąsiadkami
jakie mają szkolone synowe.
Prywatne uczelnie jak i szkoły są potrzebne do porównywania i tworzenia konkurencji na rynku.
Między innymi dlatego pada pytanie o elitarność.
Ludzie szukają produktu coraz lepszego, mają więcej pieniędzy,
chcą płacić więcej za lepszy towar.
Rozsądny rodzic nigdy nie poskąpi pieniędzy na wykształcenie dziecka.
Posyłając syna na prywatną uczelnie, pokazałem mu mercedesa
"jak zdasz, to masz" on zdał i jeżdzi mercedesem. - chodzę pieszo.
Dokładnie poznałem, poziom tych uczelni.
Rzecz chodzi o degradację szkolnictwa.
A może ono musi takie być?
ikmr |
|
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Wto Wrz 25, 2007 11:58 am |
|
|
| JOHN72 |
| Honorowy zrzęda |
 |
| |
| Dołączył: 15 Kwi 2005 |
| Posty: 784 |
| Skąd: LIDZBARK WARMIŃSKI |
|
|
|
 |
 |
 |
|
ja to bym był nawet za taką szkołą pod jednym warunkiem:
stypendia dla uboższych, zdolnych uczniów
jeśli nie - to jeszcze jedno narzędzie do pogłębiania przepaści pomiędzy biednymi i bogatymi.
nie wiem na ile to prawda, ale słyszałem takie pogłoski, że niektórzy uczniowie w szkołach publicznych są "równiejsi" bo rodzice przysponsorowali szkołę  |
|
_________________ johny_72
stąd od urodzenia |
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Wto Wrz 25, 2007 1:41 pm |
|
|
|
johan
Stypendium to tylko jedno z narzędzi.
Przepaści między biednymi a bogatymi nie wyrównasz.
/Przesuwać granice ubóstwa./
Właśnie zdolnym należałoby pomagać, bez względu na status.
Szkoły publiczne w wielkim świecie już dawni straciły renomy i nas to czeka.
Kto z nauczycieli będzie sie wychylał, by sie narazić uczniom, rodzicom i dyrekcji.
Szkoły średnie wyznaniowe są na dobrym poziomie i mają wzięcie.
Natomiast uczelnie są na wyższym poziomie, gdzie studiują bogatsi
płacąc czesne ustalane indywidualnie./Tata funduję nowy wydział,syn otrzymuje dyplom./ Skrajny przykład.
W każdej szkole liczą się punkty promujące do lepszych szkół .
Czy to możliwe,sam sie zastanawiam,
ikmr |
|
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Wto Wrz 25, 2007 5:21 pm |
|
|
| Grande |
| Oldboy |
|
| |
| Dołączył: 11 Sie 2007 |
| Posty: 377 |
|
|
|
|
 |
 |
 |
|
Porównanie studiów państwowych i prywatnych.
W państwowych bywało, że co niektórym doktorantom, magistrom niemożliwie odbijało. Umęczenie studenta, tak aby przyszedł na czworaka.
W prywatnych możesz dochodzić swoich praw, bo płacisz i wymagasz.
Co do studentów i tu i tam trafiają się gamonie i czasami przechodzą z roku niższego na rok wyższy przez wytrwałość i umęczenie ( ilość podejść ) egzaminującego. Nie ma reguły.
W szkołach państwowych wiele przedmiotów było niepotrzebnych (ekonomia socjalizmu , wojskowe tematy itp )
W Polsce nauką nabita głowa, ale praktyki ma więcej robotnik. Czasami ta teoria książkowa ni jak ma się do praktyki.
Pamiętacie jak wędrowały kluczyki do samochodu (mocno powiedziane Fiat 126 p ) aby dziecko zostało przyjęte na upragniony ( przez rodziców) kierunek studiów? |
|
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Czw Wrz 27, 2007 7:06 pm |
|
|
|
Z niecierpliwością czekam na post od J-D, jako pedagoga.
Co powie na temat jedynaków,pępków świata, bąbli na obcym ciele.
Jednak opowiadam sie jeżeli nie za szkołą, to za klasami o większej
ilości godzin nieobowiązkowych płatnych, dla tych, co chcą sie uczyć.
Za możliwością uczenia sie języków obcych w szkole, minimum 5.
ikmr |
|
|
|
|
Wysłany: Czw Wrz 27, 2007 7:15 pm |
|
|
| Grande |
| Oldboy |
|
| |
| Dołączył: 11 Sie 2007 |
| Posty: 377 |
|
|
|
|
 |
 |
 |
|
Ja nie koniecznie. Co ma powiedzieć.
Jego grupa zawodowa wywalczyła sobie takie prawa.
Do tego dodamy górników ( niedługo strajk sezon grzewczy - można szantażować) lekarzy żołnierzy zawodowych i innych.
Wyjdzie na to, że do 80 będę musiał pracować. Jak dostanę emeryturę i zobaczę cyferki to pyknę na zawał. |
|
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Czw Wrz 27, 2007 9:55 pm |
|
|
| JotDe |
| Oldboy |
 |
| |
| Dołączył: 01 Lip 2007 |
| Posty: 324 |
| Skąd: Lidzbark Warmiński |
|
|
|
 |
 |
 |
|
| ikmr napisał: | Z niecierpliwością czekam na post od J-D, jako pedagoga.
Co powie na temat jedynaków,pępków świata, bąbli na obcym ciele.
Jednak opowiadam sie jeżeli nie za szkołą, to za klasami o większej
ilości godzin nieobowiązkowych płatnych, dla tych, co chcą sie uczyć.
Za możliwością uczenia sie języków obcych w szkole, minimum 5.
ikmr |
Witam, zajrzałem tu na moment i... przepraszam, nie dam rady teraz przebrnąć przez posty, które się pojawiły tu ostatnio, a jutro zaraz po pracy wyjeżdżam
Odniosę się teraz tylko do powyższych haseł:
1) z jedynakami nie jest wcale tak źle, bo jednak rodzice chcą dla nich jak najlepiej i najczęściej chcą rozmawiać o swych pociechach - gorzej z dzieciakami, którymi rodzice się nie interesują, a one same nie wiedzą czego chcą
2) nie wiem, czy są formalne możliwości robienia w szkołach dodatkowych godzin płatnych - zdaje się, że próbowano już coś takiego u nas robić, ale "góra" zabroniła
3) minimum 5 języków obcych?! tylko wyjątkowe dzieciaki o uzdolnieniach lingwistycznych to zniosą ;D - a ile takich znajdziemy? (szkół językowych płatnych trochę nam w LW przybyło, więc cóż stoi na przeszkodzie, by tam posyłać swą dziatwę?)
4) Pomysły utworzenia szkoły społecznej były w tym mieście już ponad 15 lat temu, ale większość tych, którzy myśleli o tym poważnie, już stąd wyjechała
5) Szkoła elitarna wymaga elit - po to wysyła sie dzieci do innych szkół, chociażby do Olsztyna, aby przebywały w otoczeniu innej wybranej dziatwy (córek i synów ważnych osób) - teoretycznie jest możliwe stworzenie szkoły elitarnej w LW, ale trzeba by tę elitarność najpierw na czymś oprzeć, aby przyciągnąć dzieciaki z zewnątrz, bo lidzbarskich i za mało i niewłaściwe, aby dusiły się dalej we własnym ograniczonym światopoglądowo sosie
6) już parędziesiąt lat temu prof. Kozielecki zwracał uwagę na to, jak ważne są wyjazdy zagraniczne naszej kształcącej się młodzieży (wg niego powinny być obowiązkowe!) - nie ma to jak spojrzenie na swój grajdołek z odległej perspektywy
Z ukłonami
JD |
|
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Czw Wrz 27, 2007 10:01 pm |
|
|
| JotDe |
| Oldboy |
 |
| |
| Dołączył: 01 Lip 2007 |
| Posty: 324 |
| Skąd: Lidzbark Warmiński |
|
|
|
 |
 |
 |
|
| Grande napisał: | Ja nie koniecznie. Co ma powiedzieć.
Jego grupa zawodowa wywalczyła sobie takie prawa.
Do tego dodamy górników ( niedługo strajk sezon grzewczy - można szantażować) lekarzy żołnierzy zawodowych i innych.
Wyjdzie na to, że do 80 będę musiał pracować. Jak dostanę emeryturę i zobaczę cyferki to pyknę na zawał. |
Przepraszam, ale Kolega bazuje na starych danych... nie grozi mi przejście na emeryturę przed 65 rokiem życia - i tylko zastanawiam się, czy w tym wieku moja psychika wytrzyma warunki pracy z rozwydrzona dziatwą
No, chyba, że każde będzie miało wmontowane antenki w móżdżek, a ja będę mógł pokręcić potencjometrem, jak będą zbyt głośno
 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Reklama |
Kontakt |
Pomoc (Zgłoś błędy na stronie)

Uwaga. Mimo, iż dokładam wszelkich starań, aby na stronie były zawsze prawdziwe i aktualne dane, to nie odpowiadam za treści, które są tutaj umieszczone.
|
|
|
|
|
 |